Już sama nie wiem, czym się kieruję. Czy to ciało, czy umysł, a może serce, jeśli jeszcze nie zamarzło.
Nie wiem.
Zastanawiam się, czy warto w to się zagłębiać. Może pozwolić temu po prostu istnieć.
Ale czy stać mnie na to, by kontrolę nad moim życiem, tak ot, wypuścić z ręki? ..
Chcę kochać tak bardzo, ale nadal swoje uczucia pokładam w ryzykownych związkach, w niebezpiecznych mężczyznach. To  mnie pociąga, to powoduję, że czuję jak moja krew pulsuje w żyłach.
Chcę się nią poparzyć. Wolę czuć ból, niż tę nicość, pustkę, woń samotności..